Czy wiesz, że niemal połowa współczesnych Amerykanów ma przodków, którzy swoje pierwsze kroki w Nowym Świecie stawiali właśnie na Ellis Island? Między 1892 a 1954 rokiem przybyło tu ponad 12 milionów ludzi – jedni z nadzieją, inni ze strachem, wszyscy z marzeniem o nowym początku. Dziś ta niewielka wyspa położona tuż obok Manhattanu jest czymś więcej niż tylko muzeum. To miejsce, które przechowuje emocje milionów – od odwagi i wiary w lepsze jutro, po łzy rozłąki i lęk przed tym, co nadejdzie…
Często Ellis Island traktuje się jedynie jako dodatek do wizyty przy Statui Wolności. A przecież to właśnie tutaj rodziła się Ameryka, jaką znamy dzisiaj – w krokach, oddechach i nadziejach ludzi, którzy po raz pierwszy stawiali stopę na tej ziemi.
Dla mnie ta opowieść ma szczególne znaczenie. Sama spędziłam wiele lat swojego życia za granicą i wiem, jak trudne i piękne zarazem bywa zaczynanie od nowa na obcej ziemi. Może właśnie dlatego Ellis Island tak bardzo porusza – bo to nie tylko historia Ameryki, ale też uniwersalna historia nas wszystkich, którzy kiedyś wyruszyli w drogę po nowe życie.
Ellis Island w pigułce
Historia Ellis Island – brama do amerykańskiego snu
Początki – od ostryg do fortu
Dzisiejsza Ellis Island nie zawsze była miejscem pełnym ludzkich historii. Zanim w 1774 roku kupił ją Walijczyk Samuel Ellis, należała do archipelagu nazywanego „Oyster Islands” – Wysp Ostryg. Indianie Lenape od wieków zbierali tam mięczaki, które były podstawą ich codziennej diety. W XIX wieku wyspa zmieniła swoje oblicze – najpierw stała się Fortem Gibson, później składem amunicji marynarki wojennej.
Przełom nastąpił w 1890 roku, kiedy rząd federalny przejął kontrolę nad imigracją od poszczególnych stanów. Castle Garden na Manhattanie, gdzie przez 35 lat odprawiano nowo przybyłych, przestał wystarczać. Fala migrantów z Europy była tak ogromna, że nikt nie był w stanie przewidzieć jej skali.
💡 Castle Garden – zapomniany przystanek imigrantów
Zanim Ellis Island stała się główną stacją imigracyjną, tę rolę pełnił Castle Garden na Manhattanie. Dawny fort, później hala widowiskowa, od 1855 do 1890 roku był miejscem, gdzie nowo przybyli do Ameryki przechodzili pierwsze kontrole. Jednak wraz z gwałtownym wzrostem liczby imigrantów Castle Garden przestał wystarczać. Potrzebne było nowe, większe i lepiej przygotowane miejsce – i tak narodziła się Ellis Island.
Dziś budynek nadal istnieje – możesz go zobaczyć w Battery Park. Nazywa się teraz Castle Clinton National Monument i przypomina o tej wcześniejszej, trochę zapomnianej historii imigracji do USA.

1 stycznia 1892 – dzień, który zmienił Nowy Jork i Amerykę
Była godzina 10:30 rano, gdy Annie Moore, 15-letnia dziewczyna z Irlandii, zeszła na ląd razem z dwoma młodszymi braćmi. To właśnie ona została pierwszą osobą zarejestrowaną na Ellis Island. W prezencie otrzymała od urzędnika 10-dolarową złotą monetę – skromny, a jednocześnie symboliczny znak powitania w Nowym Świecie. Annie nie mogła wtedy wiedzieć, że tym gestem otwiera historię miejsca, które na zawsze odmieni oblicze Ameryki.
Jej własne życie potoczyło się zwyczajnie. Nigdy nie opuściła Nowego Jorku. Wyszła za mąż za Josepha Augustusa Schayera, niemieckiego imigranta handlującego rybami na miejskim targu. Urodziła 11 dzieci, choć tylko pięcioro dożyło dorosłości. Zmarła w 1924 roku, mając zaledwie 50 lat, na niewydolność serca. Czy spełniła swój amerykański sen? Trudno powiedzieć. Ale to właśnie jej krok na Ellis Island rozpoczął epokę, która ukształtowała współczesną Amerykę.
Lata świetności i dramatów (1900-1924)
Po Annie przyszły kolejne fale imigrantów. Wyspa, która powitała ją jako pierwszą, wkrótce stała się świadkiem nieopisanych tłumów. Rekord padł 17 kwietnia 1907 roku – tego dnia na Ellis Island dotarło 11 747 osób. Trudno wyobrazić sobie ten zgiełk: setki walizek i tobołków, płacz dzieci, nawoływania w dziesiątkach języków. W samym tylko 1907 roku przez to miejsce przeszło ponad milion ludzi.

Najwięcej przybywało z Europy Południowej i Wschodniej. Włosi uciekali przed biedą, Żydzi z carskiej Rosji szukali schronienia przed pogromami, Polacy marzyli o własnej ziemi i wolności. Byli też Grecy, Węgrzy, Czesi – każdy z nich z małym bagażem i wielką nadzieją na nowe życie.

Polacy szybko stali się jedną z najliczniejszych grup. W 1899 roku zajmowali czwarte miejsce, a już rok później przesunęli się na trzecie, wyprzedzając Irlandczyków. Między 1870 a 1914 rokiem ponad dwa miliony Polaków wyruszyło do Stanów Zjednoczonych, a wielu z nich swoje pierwsze kroki stawiało właśnie na Ellis Island.
Kontrole imigrantów
Proces kontroli – sześć sekund, które mogły zmienić wszystko
Fale imigrantów, które przybywały po Annie, musiały zmierzyć się z kolejnym etapem – kontrolą. I to właśnie ona decydowała, czy marzenia o Ameryce staną się rzeczywistością.
Pasażerowie pierwszej i drugiej klasy mieli łatwiej – odprawiano ich jeszcze na statkach. Rząd uznał, że skoro stać ich było na drogi bilet, to raczej nie będą problemem. Prawdziwe testy czekały jednak na tych najbiedniejszych, podróżujących w dusznych, przepełnionych ładowniach. To oni, po zejściu na ląd, byli przewożeni barkami na Ellis Island.
Lekarze mieli średnio sześć sekund na podjęcie decyzji. Obserwowali ludzi już wtedy, gdy ci wspinali się po schodach do głównej hali. Szukali oznak choroby, kulawizny, zadyszki. Sprawdzali oczy pod kątem trachomy – groźnej choroby, która mogła prowadzić do ślepoty. Do tego używali charakterystycznych haczyków do podważania powiek, tzw. buttonhooków. Te narzędzia można dziś zobaczyć w muzeum, ale wtedy były symbolem strachu.

Podejrzanych oznaczano kredą na plecach. Proste litery decydowały o losie:
Registry Room – w tej sali decydowały się ludzkie losy
Po badaniu medycznym przychodził czas na Hala Rejestracyjną, zwaną Registry Room. To tam urzędnicy zadawali pytania, które mogły otworzyć lub zamknąć drogę do nowego życia:
Rząd wymagał, aby imigrant miał przy sobie od 18 do 25 dolarów (równowartość dzisiejszych kilkuset). To miał być dowód, że poradzi sobie w nowym kraju i nie stanie się „ciężarem publicznym”.
Schody Separacji – chwila prawdy
Na końcu hali znajdowały się słynne Schody Separacji. Trzy kierunki – trzy losy. Na lewo szli ci, którzy mogli wejść na prom do Nowego Jorku. Na prawo – ci, którzy ruszali w dalszą podróż koleją. Środkowe schody prowadziły do niepewności: tam kierowano osoby zatrzymane na dodatkowe kontrole.
U stóp schodów często czekały rodziny. Łzy radości, gdy po latach rozłąki mogli się objąć. Ale też łzy rozpaczy, gdy ktoś został zatrzymany albo odesłany z powrotem.
Dramaty i wyjątki
Około 2% imigrantów nigdy nie przekroczyło bram Ameryki – zawracano ich z powodu chorób, kłopotów psychicznych czy kryminalnej przeszłości. Na Ellis Island zmarło około 3 tysięcy osób, głównie w szpitalu położonym w południowej części wyspy.
Ale były też historie niezwykłe. Najmłodszy zarejestrowany imigrant miał zaledwie siedem miesięcy – Johann Weissmuller, który później jako Johnny Weissmuller zdobył złote medale olimpijskie i zasłynął jako Tarzan. Najstarsza była 80-letnia kobieta z Irlandii, która przybyła, by spędzić ostatnie lata życia z dziećmi.
Przemiany Ellis Island – od stacji imigracyjnej do muzeum i atrakcji turystycznej
Upadek i zapomnienie
Wszystko zmieniło się po 1924 roku, kiedy weszła w życie Immigration Act. Nowe przepisy mocno ograniczyły liczbę przybyszów i przeniosły większość procedur do konsulatów amerykańskich w Europie. Ellis Island straciła swoją dawną rolę. Przez kolejne dekady służyła już głównie jako miejsce zatrzymań – dla osób z nieuregulowanymi dokumentami, uchodźców wojennych czy jeńców podczas obu wojen światowych.
29 listopada 1954 roku wyspa oficjalnie zakończyła działalność jako stacja imigracyjna. Ostatnim zatrzymanym był norweski marynarz Arne Petterssen, którego przewinieniem było… przedłużenie urlopu na lądzie. Potem przyszły lata ciszy i zapomnienia. Budynki niszczały, dachy się zapadały, ściany porastały bluszczem. Drzewa wyrastały przez stropy, a całe miejsce wyglądało jak kadr z filmu o opuszczonej cywilizacji.
Odrodzenie dzięki ludziom
W latach siedemdziesiątych Amerykanie zaczęli zdawać sobie sprawę, że tracą coś ważnego – nie tylko zabytkowe mury, ale część własnej tożsamości. W 1976 roku wyspa została częściowo otwarta dla zwiedzających, lecz prawdziwa odnowa ruszyła dopiero w kolejnej dekadzie.
Statue of Liberty-Ellis Island Foundation rozpoczęła wielką kampanię społeczną. Udało się zebrać ponad 350 milionów dolarów, była to największa prywatna kampania fundraisingowa w historii Stanów Zjednoczonych na rzecz projektu publicznego. Ludzie wysyłali pojedyncze dolary, setki czy tysiące – każdy chciał dołożyć cegiełkę do ratowania miejsca, od którego często zaczynała się historia ich własnej rodziny.
10 września 1990 roku Ellis Island otworzyła nowy rozdział. Powstało Ellis Island National Museum of Immigration – dziś jedno z najważniejszych muzeów historycznych w Ameryce, w którym miliony odwiedzających mogą zetknąć się z historią ludzi, od których zaczęła się nowoczesna Ameryka.
Zwiedzanie Ellis Island
Jak dotrzeć na wyspę Ellis?
Dostęp tylko promem
Ellis Island można odwiedzić wyłącznie promem i jedynym autoryzowanym operatorem jest Statue City Cruises, upoważniony przez National Park Service. Żadna inna firma nie ma prawa wozić pasażerów na wyspy.
Promy odpływają z dwóch lokalizacji:

Cennik biletów (2025)
| Opcja | Cena | Co obejmuje / uwagi |
| Bilet podstawowy (General Admission) | Dorośli (13+) – 25,50 USD | Prom z/do wyspy, wejście na teren Statuy Wolności i Ellis Island (w tym muzeum) |
| Pedestal Reserve | taka sama cena jak bilet podstawowy | Dostęp do piedestału Statuy Wolności (liczba miejsc ograniczona, wymagana wcześniejsza rezerwacja) |
| Crown Reserve | taka sama cena jak bilet podstawowy | Dostęp do korony Statuy Wolności (bardzo limitowane bilety, rezerwacja nawet wiele miesięcy wcześniej) |
| Hard Hat Tour (zwiedzanie szpitala) | + 50 USD do biletu podstawowego | Specjalna trasa po dawnym szpitalu imigracyjnym na Ellis Island, obowiązkowe kaski ochronne |
Ważne informacje

Nowy Jork: Statua Wolności i wyspa Ellis z promem
Możesz zwiedzić Statuę Wolności i Ellis Island razem z ich muzeami we własnym rytmie, korzystając z audioprzewodnika. W trakcie rejsu promem z New Jersey w obie strony zobaczysz także słynną panoramę Nowego Jorku.
Rejs promem to nie tylko sposób na dotarcie na wyspy, ale sam w sobie część całego doświadczenia. Statek zawsze zatrzymuje się najpierw przy Liberty Island ze Statuą Wolności, a potem płynie dalej na Ellis Island. Na każdej z wysp możesz wysiąść i spędzić tyle czasu, ile chcesz – promy kursują co 20-30 minut.
Już sam widok z pokładu robi wrażenie. Po jednej stronie rozciąga się panorama Dolnego Manhattanu z górującym One World Trade Center, po drugiej widać Brooklyn. Za plecami zostaje Statua Wolności, a przed tobą wyłania się Ellis Island. To właśnie ten sam widok oglądały miliony imigrantów ponad sto lat temu, gdy po raz pierwszy zbliżały się do Ameryki.
Ellis Island National Museum of Immigration
Kiedy zejdziesz z promu, od razu stajesz przed budynkiem dawnej stacji imigracyjnej. Ceglane mury, zielonkawe miedziane kopuły i elegancka fasada w stylu French Renaissance Revival robią wrażenie już na pierwszy rzut oka. To właśnie tutaj, od 1900 roku, miliony ludzi przechodziły przez pierwsze kontrole w nowym kraju.

Wejście do muzeum jest darmowe – płacisz jedynie za bilet promowy. W cenie dostajesz też audioprzewodnik, dostępny w 12 językach, w tym po polsku. Jest także specjalna wersja dla rodzin, dzięki której dzieci mogą odkrywać historię imigrantów w przystępny i ciekawy sposób.
Registry Room – najważniejsze miejsce na Ellis Island
Na pierwszym piętrze znajduje się sala, która robi największe wrażenie – Registry Room, czyli wspominana wcześniej Hala Rejestracyjna. To przestrzeń o imponujących rozmiarach, około 60 na 30 metrów, ze sklepieniem z charakterystycznych płytek Guastavino. W czasach największego napływu mogła pomieścić nawet 5 tysięcy osób naraz.

Wystarczy zatrzymać się na chwilę i wyobrazić sobie, jak wyglądał zwykły dzień sprzed ponad wieku: długie kolejki, gwar rozmów w dziesiątkach języków, płacz dzieci, napięcie unoszące się w powietrzu. Na ścianach wciąż wiszą flagi krajów, z których przybywali imigranci – symbole ich nadziei i tożsamości.
Schody Separacji nadal prowadzą w te same trzy kierunki, co kiedyś. Przechodząc nimi dziś, możesz poczuć, jak ważna była ta chwila dla milionów ludzi – moment, który decydował o ich przyszłości.
American Family Immigration History Center
Po wyjściu z Registry Room warto zajrzeć na parter, gdzie mieści się Family Immigration History Center. To tutaj możesz przeszukać zbiory obejmujące informacje o 65 milionach pasażerów, którzy przypłynęli do portu w Nowym Jorku w latach 1820-1957.
Dla porównania – przez samą Ellis Island przeszło około 12 milionów osób. Baza obejmuje więc nie tylko imigrantów odprawionych tutaj, ale także wcześniejsze i późniejsze rejestry z całego portu nowojorskiego.

Wystarczy wpisać nazwisko babci czy pradziadka, by zobaczyć oryginalny manifest statku: wiek, zawód, ostatnie miejsce zamieszkania w Europie, kwotę pieniędzy w kieszeni, a nawet adres docelowy w Ameryce. Nagle wielka historia staje się czymś bardzo osobistym.
Można też zamówić certyfikat z kopią dokumentu – kosztuje 25 dolarów i jest czymś więcej niż pamiątką. To namacalny fragment rodzinnej historii, który możesz zabrać ze sobą (o ile masz wśród przodków amerykańskich imigrantów).
American Immigrant Wall of Honor

Na nabrzeżu, tuż przy muzeum, ciągnie się długa konstrukcja ze stali nierdzewnej – to American Immigrant Wall of Honor. Ściana składa się z setek paneli z gęsto wygrawerowanymi nazwiskami. W słońcu stal mieni się jak tafla, a litery układają się w niekończący się zapis imigracyjnych losów.
To jedno z najchętniej fotografowanych miejsc na wyspie – z jednej strony masz widok na Dolny Manhattan, z drugiej na Statuę Wolności. Spacer wzdłuż ściany to bardziej kontemplacja przestrzeni niż emocjonalne muzealne doświadczenie: z jednej strony panorama Nowego Jorku, z drugiej tysiące imion i nazwisk.
Dla rodzin amerykańskich ważna jest możliwość dodania tu nazwiska przodka (koszt 150 USD). Dla turystów to przede wszystkim ciekawy punkt widokowy i symboliczny pomnik tych, którzy kiedyś tu przypłynęli.
Interaktywne wystawy i ekspozycje
Zwiedzanie muzeum najlepiej zaplanować piętro po piętrze. Każde z nich prowadzi przez inną część tej wielkiej opowieści o imigracji.
Parter to szeroka perspektywa – historia migracji od XVI wieku aż po współczesność. Interaktywne mapy pokazują, skąd przybywali ludzie, dlaczego opuszczali swoje domy i dokąd kierowali się już w Ameryce.
Pierwsze piętro skupia się na codzienności Ellis Island. To tutaj znajduje się Registry Room oraz ekspozycje związane z procesem kontroli. Możesz zobaczyć oryginalne buttonhooki używane do badania oczu, wagi do ważenia bagaży czy stemple i dokumenty, które decydowały o losie tysięcy ludzi.
Drugie piętro to najbardziej poruszająca część muzeum – „Peak Immigration Years 1880-1924”. W gablotach czekają przedmioty, które imigranci przywieźli ze sobą przez ocean: walizki, fotografie, listy, drobne pamiątki. Każdy eksponat opowiada własną, osobistą historię.
💡 Nie przegap ekspozycji o polskich imigrantach – znajdziesz tam historię rodziny Kowalskich z Galicji, zdjęcia polskich dzieci na Ellis Island, listy pisane do rodzin w Polsce.
Hard Hat Tour – ukryta część Ellis Island
Za dodatkowe 50 dolarów można wziąć udział w Hard Hat Tour – 90-minutowym zwiedzaniu południowej części wyspy, gdzie działał dawniej szpital imigracyjny. Wycieczka jest dostępna tylko dla osób powyżej 13 roku życia.

Trasa prowadzi przez nieodnowione budynki: sale operacyjne, oddziały zakaźne, pokoje pacjentów czy pomieszczenia ze starymi urządzeniami do sterylizacji. Wiele pomieszczeń wygląda dokładnie tak, jak w 1954 roku, gdy szpital został zamknięty.

Jednym z głównych punktów tej trasy jest instalacja „Unframed – Ellis Island” autorstwa francuskiego artysty JR. To duże, czarno-białe fotografie imigrantów naklejone na ściany pustych sal, które pozwalają lepiej wyobrazić sobie ludzi, dla których Ellis Island była pierwszym przystankiem w Ameryce.

Zwiedzanie z rodziną i dziećmi
Ellis Island potrafi zaciekawić także najmłodszych. Zamiast tylko „oglądać muzeum”, dzieci mogą w nim naprawdę coś zrobić. Jest specjalna wersja audioprzewodnika przygotowana prostszym językiem, z pytaniami i zadaniami po drodze. W programie Junior Ranger dostają książeczkę do zbierania pieczątek, a na końcu odznakę strażnika parku – pamiątkę, którą będą pamiętać dłużej niż zwykły bilet. Sporą frajdą jest też interaktywna wystawa „Changing Face of America”, gdzie na ekranie można sprawdzić, jak wyglądałoby się w ubraniach z różnych epok.
Warto tylko pamiętać o kilku rzeczach. Na wyspie są wyłącznie podstawowe toalety, więc lepiej zaplanować sprawy związane z tym wcześniej. Dobrze też zabrać wodę i coś do przekąszenia – jedzenie dostępne na miejscu jest drogie i niezbyt smaczne. Na Ellis i Liberty Island razem przyda się minimum dwie-trzy godziny, a w letnie weekendy najlepiej być już na pierwszy prom o 9:30. Dzięki temu unikniesz największych kolejek i dzieci będą miały więcej energii na zwiedzanie.
Dostępność dla osób z niepełnosprawnościami
Ellis Island jest dobrze przygotowane na wizytę osób z różnymi potrzebami. Budynek muzeum ma windy prowadzące na wszystkie piętra, szerokie ścieżki i podjazdy ułatwiające poruszanie się na wózku.
Dostępne są też specjalne audioprzewodniki dla osób niedosłyszących i niewidomych oraz wersja w języku migowym (ASL). Na każdym piętrze znajdują się toalety dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.
Poruszające historie imigrantów
Za nazwami i liczbami kryją się konkretne twarze i biografie. Annie Moore, pierwsza zarejestrowana imigrantka, miała zaledwie 15 lat, gdy spotkała się na nowo z rodzicami po czterech latach rozłąki. Wśród przybyłych byli też kilkutygodniowy Augusta Confino z Turcji, pięcioletni Irving Berlin – późniejszy autor „God Bless America”, czy czteroletni Bob Hope, który został ikoną amerykańskiego show-biznesu.
Na wyspę trafił również nastoletni Ettore Boiardi, znany później jako Chef Boyardee, a także Albert Einstein, zmuszony do ucieczki z nazistowskich Niemiec. W archiwach nie brakuje też polskich wątków – takich jak Aniela Kowalski z Galicji, która po trudnych początkach w Ameryce założyła rodzinę i piekarnię w Chicago.
Te historie pokazują, jak różne były drogi, które prowadziły przez Ellis Island – od zwykłych ludzi szukających lepszego życia po osoby, które na zawsze zapisały się w historii świata.
Co zobaczyć wokół – Liberty Island i Lower Manhattan
Statua Wolności – naturalny partner Ellis Island
Statua Wolności i Ellis Island to historia jednej podróży. Statua była pierwszym, co widzieli imigranci, płynąc do portu nowojorskiego. Ellis Island było pierwszym miejscem, gdzie stawiali nogę na amerykańskiej ziemi.
Bilety na prom obejmują obie wyspy. Jeśli się wybierzesz na tę wycieczkę zaczniesz od Statui Wolności (prom płynie tam pierwszy), a potem przepłyniesz na Ellis Island. Zostaw na Ellis Island więcej czasu – Statua to głównie zdjęcia i widoki, Ellis Island to prawdziwe lekcje historii.
Jak połączyć zwiedzanie:
Dlaczego warto odwiedzić Ellis Island?
Nie trzeba mieć przodków z Ellis Island, żeby poczuć znaczenie tego miejsca. To uniwersalna opowieść o marzeniach i odwadze. Dla tych, których rodziny rzeczywiście tu przybyły, wizyta staje się niemal pielgrzymką – świadomość, że stoisz dokładnie tam, gdzie twój pradziadek, robi ogromne wrażenie. Ale nawet bez osobistych powiązań Ellis Island przypomina, że każdy nosi w sobie coś z imigranta – marzenie o lepszym życiu i gotowość, by zacząć od nowa.

To miejsce, którego nie da się „zaliczyć” w pół godziny. Trzeba je przeżyć. Najsilniejsze wrażenie robią chwile, kiedy stoisz w ogromnej sali i wyobrażasz sobie tłumy ludzi sprzed wieku, kiedy czytasz prosty list: „Ameryka jest trudna, ale jest nadzieja”, albo patrzysz na zdjęcia dzieci podróżujących samotnie, z karteczką adresową na szyi. A jeśli w bazie danych odnajdziesz nazwisko swojego przodka, cała wielka historia nagle staje się twoją osobistą.
Porady
Kiedy przypłynąć na Ellis Island?
Na Ellis Island najlepiej wybrać się wiosną, kiedy pogoda sprzyja spacerom, a turystów jest jeszcze stosunkowo mało. Lato daje najwięcej możliwości, bo wszystkie atrakcje są otwarte, ale trzeba liczyć się z tłumami i dłuższymi kolejkami. Jesień to dobry kompromis – jest spokojniej niż latem, a pogoda nadal dopisuje. Zima to czas najmniejszego ruchu, choć prom bywa wtedy chłodny i wietrzny.
Warto też zwrócić uwagę na godzinę wizyty. Rano, na pierwszym promie o 9:30, wyspa jest znacznie mniej zatłoczona i łatwiej zwiedzać bez pośpiechu. Popołudnie daje inne korzyści – mniej grup szkolnych i dobre światło do zdjęć.
Jak zaplanować wizytę
Najlepiej zacząć dzień od pierwszego promu z Battery Park o 9:30. Krótka wizyta przy Statui Wolności zajmie około półtorej godziny, a później warto przeznaczyć minimum dwie-trzy godziny na Ellis Island. Po powrocie można zakończyć dzień spacerem po Stone Street i kolacją w jednej z klimatycznych restauracji, a jeśli starczy sił – odwiedzić jeszcze 9/11 Memorial.
Na co zwrócić uwagę
Obowiązkowym punktem jest Registry Room, ale ciekawych miejsc jest więcej – na parterze interaktywne mapy migracji, na zewnątrz Wall of Honor, a w Family History Center można przejrzeć archiwa imigrantów. Audioguide zdecydowanie ułatwia zwiedzanie, więc nie warto z niego rezygnować.
Co może zaskoczyć
Ellis Island jest znacznie większa, niż się wydaje – to 27 akrów z kilkoma budynkami i parkiem. Zaskakuje też fakt, że aż 98% imigrantów zostało wpuszczonych do USA, a muzeum opowiada również o migracjach po 1924 roku. Wielu turystów podkreśla, że Hard Hat Tour to jedno z najciekawszych doświadczeń na wyspie.
Praktyczne wskazówki
Na promie zawsze wieje, więc przyda się kurtka, a na miejscu wygodne buty – do przejścia jest sporo. Latem koniecznie zabierz wodę i krem z filtrem, zimą ciepłe ubranie. Przy wejściu obowiązuje kontrola jak na lotnisku, więc duże plecaki, jedzenie i ostre przedmioty trzeba zostawić w przechowalni w Battery Park.
Budżet
Na podstawowe zwiedzanie wystarczy ok. 40 USD (prom i transport). Jeśli doliczysz jedzenie, pamiątki i dodatkowe atrakcje, dzień zamknie się w 90-230 USD – zależnie od wybranego wariantu.
Gdzie zjeść i co kupić
Na wyspie jedzenie jest drogie i przeciętne, dlatego lepiej zjeść przed rejsem albo po powrocie do miasta. Dobrym wyborem są restauracje przy Stone Street czy historyczna Fraunces Tavern. Na pamiątkę warto kupić książkę „Wyspa klucz” albo certyfikat przodka – mają większą wartość niż standardowe turystyczne gadżety.
FAQ – najczęście zadawane pytania o Ellis Island
Tak – dostęp dla zwiedzających jest możliwy wyłącznie promem Statue City Cruises, a każdy pasażer potrzebuje ważnego biletu.
Promy wyruszają z Battery Park na Manhattanie lub Liberty State Park w New Jersey; rejs do Ellis Island zajmuje ok. 15-20 minut.
National Park Service rekomenduje minimum 1,5–2 godziny, by zobaczyć ekspozycje w głównym budynku i skorzystać z audioprzewodnika.
Tak, ale tylko w ramach płatnej „Hard Hat Tour”, którą trzeba zarezerwować wcześniej przez Statue City Cruises; indywidualne wejście jest zabronione.
W głównym budynku działa kafeteria z podstawowym menu; można także spożywać własny prowiant w wyznaczonych strefach.
Zwierzęta (oprócz certyfikowanych psów asystujących) nie są dozwolone ani na promie, ani na terenie wyspy.
Nie, na Ellis Island nie ma schowków; zaleca się podróżowanie tylko z małymi torbami podręcznymi.
Bezpłatne terminale komputerowe znajdują się w Immigration Museum; po zalogowaniu możesz przeszukać cyfrowe manifesty statków, a kopię dokumentu zamówić online.
Podsumowanie
Na Ellis Island warto poświęcić przynajmniej dwie, trzy godziny. Najważniejsze punkty to Registry Room, wystawy z pamiątkami imigrantów oraz Family History Center, gdzie można zajrzeć do archiwów. Audioguide dobrze porządkuje zwiedzanie i dodaje wiele szczegółów, których inaczej łatwo byłoby nie zauważyć. Jeśli masz więcej czasu, ciekawym uzupełnieniem jest Hard Hat Tour po opuszczonej części szpitalnej wyspy.
Planując pobyt w Nowym Jorku, koniecznie zarezerwuj czas na Ellis Island – to doświadczenie, które daje więcej niż niejeden przewodnik po historii Ameryki!
Italiano
English



