Maritime Museum of San Diego
Wychodzę już na zewnątrz, temperatura chyba ze 20 stopni, więc postanawiam, że zjem jakiś szybki lunch po drodze i pospaceruję brzegiem oceanu. Nie wiem czy w Stanach 26 grudnia to święto, ale dziś również jest sobota, dlatego na ulicach są tłumy ludzi. Parking przy lotniskowcu kosztuje 10$ bez ograniczeń czasowych, dlatego na razie samochód niech tam sobie stoi, a ja idę oglądać inne statki. Nieopodal USS-Midway, jakieś 10 min marszu na północ, znajduje się „Maritime Museum of San Diego”, otworzone w 1948 roku. W jego skład wchodzi jedna z największych kolekcji zabytkowych statków w Stanach Zjednoczonych, z których najsłynniejszy chyba jest żaglowiec „Star of India”, zbudowany w 1863 roku.
Wracam w kierunku parkingu po czym udaję się w drugą stronę nabrzeża, przechodzę przez Tuna Harbor Park, gdzie ulokowano ogromną rzeźbę przypominającą słynne zdjęcie „V-Day” (albo „The kiss”) Alfreda Eisenstaedta, przedstawiające marynarza całującego dziewczynę w białej sukience na Times Square oraz dalej w kierunku mola, na którym znajduje się bazar rybny (Tuna Harbor DocksideMarket). Spaceruję jeszcze jakieś pół godziny po czym wracam po samochód i jadę w rejony Starego Miasta.
Stare miasto w San Diego
Stare miasto w San Diego jest jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc. Większość zabudowań pochodzi z XIX wieku i spacerując jego uliczkami czasem ma się wrażenie, że znaleźliśmy się w środku westernu! Nie dane mi jednak było pospacerować i podziwiać okolicy, ponieważ panował wielki ruch na ulicach i nie udało mi się nigdzie samochodu zaparkować. Krążyłam dobre 20 minut tam i z powrotem po czym zrezygnowałam, aby nie tracić więcej czasu. Udało mi się jedynie zrobić zdjęcie z samochodu Historycznemu Centrum Batalionu Mormońskiego.

Zamiast więc kręcenia się po uliczkach starego miasta zmieniam zdanie i jadę do Parku Balboa.
Balboa Park
Park Balboa jest ogromnym parkiem znajdującym się w północno-wschodniej części miasta i jest jedną z głównych atrakcji San Diego. W rzeczywistości, nie tylko oferuje schronienie od słońca w gorące letnie dni, ale jest również miejscem, gdzie znajduje się większość muzeów miejskich, w tym San Diego Museum of Art, Muzeum Historii Naturalnej oraz Fleet Science Center.
Wewnątrz znajduje się również piękne i ogromne Zoo, znane na całym świecie z wielu gatunków zwierząt. Muzea sobie darowałam, weszłam na chwilę tylko do Ogrodu Botanicznego i resztę popołudnia spędziłam na spacerze na zewnątrz, wykorzystując piękną ciepłą grudniową pogodę.
Dodać należy, że przy parku jest ogromny parking i choć chwilę się trzeba pokręcić, to miejsce na pewno się znajdzie, a dużym plusem jest to, iż jest darmowy.
Do Zoo natomiast bilety mozna kupić online.
Sunset Cliffs
Po spacerze zmęczona wracam do hotelu, aby coś zjeść i chwilę odpocząć, po czym wyruszam nad ocean. Obiecałam sobie, że obejrzę zachód słońca nad Pacyfikiem. Najlepszym chyba do tego miejscem jest, jak sama nazwa wskazuje „Sunset Cliffs”, czyli wybrzeże klifowe. Cieszę się, że wyjechałam trochę wcześniej, bo jakieś 10 minut później nie udałoby mi się już znaleźć tam parkingu. Wielu mieszkańców, jak i turystów, właśnie to miejsce obiera sobie na zakończenie dnia. I doskonale ich rozumiem dlaczego! Widoki są przepiękne. Wybierając się tam jednak, zwłaszcza zimą, dobrze jest narzucić na siebie coś cieplejszego. Wieje tam dosyć silny i zimny wiatr, stali bywalcy pewnie o tym doskonale wiedzą, bo siedzą opatuleni w koce. Tylko trzymane w ręku aparaty fotograficzne im wystają. Pozachwycam się więc razem z nimi i udam się na zasłużony odpoczynek.

Italiano
English






