W Mediolanie biegałam w miarę regularnie. Podobało mi się to, choć do wspaniałych rezultatów było mi jeszcze daleko, ale znalazłam świetny sposób na odstresowanie się po długim dniu pracy i ślęczeniem nad komputerem. Potem miałam długie miesiące przerwy ze względu na planowanie przeprowadzki do Polski, liczne podróże między Włochami a Polską, szukanie mieszkania i załatwianie kredytu. W końcu pakowanie, sama przeprowadzka i urządzanie nowego mieszkania. To wszystko tak mnie pochłonęło, że na bieganie nie miałam już ani czasu, ani siły. Aż do jesieni zeszłego roku. Pamiętam ten dzień jak dziś, siedziałam nad komputerem i cyferkami w excelu. Spojrzałam w pewnym momencie przez okno i zobaczyłam jakiegoś człowieka swobodnie biegającego sobie ulicami Wrocławia. I tak mnie zaczęła zazdrość zżerać, że przypomniało mi się ile radości sama miałam truchtając sobie po ulicach. Sama nawet nie pamiętam jak to się stało, ale w przerwie od pracy wrzuciłąm na siebie dres, ubrałam buty do biegania i nagle pognałam przed siebie. Aż znalazłam się na moście Grunwaldzkim a potem na wałach nad Odrą. Znowu poczułam tego bakcyla!

Od tego czasu staram się, kiedy mogę przynajmniej dwa do trzech razy w tygodniu pobiegać. A we Wrocławiu jest wiele miejsc do biegania, zwłaszcza nad rzeką i w mieskich parkach. Przy okazji staram się poznawać moje nowe miasto!
Do moich ulubionych miejsc do truchtania należą:
Park Wschodni
zdecydowanie mój numer 1 ze względu na położenie niedaleko od domu, w miarę duży i niezatloczony.
Park Szczytnicki
najładniejszy moim zdaniem, a przy tym obok jest Ogród Japoński i Pergola
Park Skowroni
– bo najbliższy!
Park Południowy
Chopin i jeziorko w jednym 🙂
Okolice Zoo
Zwyczajnie po ulicach Wrocławia
Oprócz poprawy zdrowia i kondycji oraz odstresowania się, czasem można dostać również bonus w postaci medalu! Mój ulubiony to Wrocławski Krasnal !

Italiano
English























