Bye bye Monterey
Powoli zaczynam się przystosowywać do nowej strefy czasowej, chociaż pobudki jeszcze są wczesne. Budzę się z radością, bo w perspektywie dzisiaj mam dotarcie do San Francisco i nie mogę się już doczekać. Przygotowuję się do nowego dnia i gdy już jestem gotowa wybieram się jeszcze na śniadanie. W hotelu, a raczej chyba motelu, który wybrałam śniadania serwowane są na recepcji. Nie liczę na to, że będą mieli coś bezglutenowego, więc zabieram swoje zapasy, ale poranną gorącą kawą nie pogardzę. Konsumuję w towarzystwie recepcjonisty i wykorzystuję okazję do rozmowy. Pyta się mnie dokąd jadę, więc mówię, że do San Francisco i wyrażam zadowolenie z pięknej pogody. Pan zaczyna się śmiać i mówi, abym nie liczyła na piękną pogodę przy Golden Gate bo często bywa tak, że gdy wkoło jest pięknie to akurat w San Francisco pogoda jest beznadziejna. Radzi też unikać przejazdów przez mosty w godzinach szczytu. Dziękuję mu za rady i się żegnam. I znowu wyruszam w drogę. Z zarezerwowaniem hotelu w San Francisco miałam problemy, bo robiłam to przez booking.com a w przypadku wybranego hotelu płatność należała się z góry, bo chciałam skorzystać ze zniżek. Dostałam jednak odmowę, ponieważ z nieznanych mi powodów moja karta kredytowa nie została zaakceptowana. Z racji tego, że w San Francisco hotele są dosyć drogie, zdecydowałam się skorzystać z serwisu Airbnb. Nie mając również problemów z transportem zdecydowałam się na noclegi poza San Francisco i zarezerwowałam pokój u bardzo sympatycznej Anissy w Richmond, tuż zaraz za Oakland. Z perspektywy czasu myślę, że to był błąd, bo jednak trochę czasu zajmowały mi dojazdy tam i z powrotem, a do tego codziennie musiałam doliczyć kilka dolarów za przejazd mostami (tylko przy wjeździe do miasta, ale zawsze). Z Anissą umówiłam się dopiero na wczesny wieczór więc zdecydowałam, że czas spędzę w mieście.
W kierunku San Francisco
Z Monterey do San Francisco jest ponad 180 km, co przy robotach na drogach miało mi zająć około 2,5 godziny. Skorzystałam z okazji, że przejeżdżam przez Palo Alto i podjechałąm zobaczyć, gdzie urzęduje wujek Google 🙂
Dojechałam tam bez większych problemów, obejrzałam pięknie utrzymane ulice wokół kampusu, zajrzałam do Facebooka i pokręciłam się jeszcze po Dolinie Krzemowej. Czas mnie nie gonił, więc ze spokojem jeszcze zatankowałam i wybrałam się na obiad i uzupełnienie prowiantu. W godzinach popołudniowych w końcu wjechałam do San Francisco! I zaczęły mną targać (bardzo pozytywne) emocje. W końcu byłam w mieście, które już od dawna chciałam odwiedzić. Nie mogłam się już doczekać, kiedy zobaczę most Golden Gate…
Bakery Beach
Naoglądałam się filmów i naczytałam przewodników i postanowiłam na pierwsze spotkanie z tym ogromnym mostem wybrać się na Bakery Beach, plażę niedaleko Golden Gate, z której rozciągają się bardzo ładne widoki. Ustawiam więc nawigację w telefonie i zadowolona wbijam się w dość intensywny ruch na drodze. Pomału mina mi zaczyna rzednąć i przypominają mi się słowa pana z recepcji, bo na szybach samochodu zaczynają się pojawiać krople deszczu. Nieugięta jednak jadę dalej. Docieram na parking niedaleko plaży i wybieram się na spacer. Zaczynam kląć, że nie mam parasola albo przynajmniej kurtki przeciwdeszczowej, bo gdy docieram do plaży deszcz zaczyna już lekko zacinać, a zimne powietrze znad oceanu nie uprzyjemnia spaceru, wręcz przeciwnie. Docieram na plażę i tle co udaje mi się zobaczyć znajduje się na zdjęciach poniżej! No super…
Uciekam z powrotem do samochodu i postanawiam sprawdzić, czy uda mi się podjechać trochę bliżej. Udaje mi się dojechać nieopodal Golden Gate Welcome Center i parkuję zadowolona. Nie zważając na deszcz, wiatr i zimno udaję się na most! Nie, żeby widoki były dużo lepsze, ale w jakimś stopniu zaspokajam moją ciekawość i cieszę się ogromnie, że już tu jestem.
Nie zatrzymuję się jednak długo bo mam nadzieję, że w następnych dniach będę miała więcej szczęścia do dobrej pogody i że uda mi się zobaczyć most w pełnej jego okazałości, wbrew temu co niektórzy mówią, że zawsze jest on zamglony.
Kierunek Richmond
Dochodzę do wniosku, że nie ma się co męczyć i postanawiam pojechać do mojej gospodyni. Przejeżdżam wzdłuż zatoki i wciskam się w korki, żeby przejechać przez dzielnicę finansową i dostać się na most Oakland Bay Bridge – drugi ogromy most, który łączy San Francisco z resztą świata.
Przejazd jest długi i monotonny, bo niestety trafiam na godziny szczytu. Kiedy zjeżdżam z autostrady w Oakland jest już ciemno, a ja jestem głodna. Nie chcąc robić problemów mojej gospodyni zatrzymuję się jeszcze w mieście na szybką prawie-kolację.
Dojeżdżam w końcu do Anissy. W domu wita mnie sympatyczna młoda dziewczyna, która zaczyna objaśniać zasady funkcjonowania domu i pokazuje mi mój pokój. Jest bardzo ładny i ma duże wygodne łóżko. Reszta wieczoru mija mi na rozmowie, rozpakowywaniu się i planowaniu dnia następnego.

Karnet Go City All-Inclusive z ponad 25 atrakcjami
Odkryj najciekawsze atrakcje w San Francisco takie jak na przykład Aquarium of the Bay, California Academy of Science, San Francisco Zoo, Walt Disney Family Museum czy de Young Museum.
Italiano
English













